Review

“Znane przysłowie ludowe mówi, że każdy jest kowalem swojego losu. Małgorzata i Piotr też tak myśleli. Poznali się będąc jeszcze dziećmi, ale w niedługim czasie on zapewniał, że zostanie jej rycerzem, ona postanowiła z nim śnić swoją bajkę. Znacie to? Znacie. I pewnie uważacie, że dalej to już wszystko przewidywalne. A jednak nie w „Rozsypanych wspomnieniach”, choć Piotr i Małgorzata dokładnie zaplanowali swoją przyszłość. Studia, mieszkanie, ślub i dzieci. Przed ołtarzem stanęli jak najszybciej, może bojąc się, że miłość szybko wywietrzeje im z głów. Wkrótce urodziło się dziecko, które było ich oczkiem w głowie. Mieli zwyczajne kłopoty, normalne problemy, z którymi boryka się młode małżeństwo na dorobku. I wciąż byli pewni, że tylko od nich zależy, jak potoczą się losy ich rodziny.
W piątą rocznicę ślubu Piotr zażądał stanowczo: „Gośka, od dziś opisuj nasze radości i smutki. Wyobraziłem sobie jak obchodzimy diamentową rocznicę. Mamy już dużo czasu dla siebie. Wnuki odchowaliśmy. Prawnuki dorastają. Siedzimy w bujanych fotelach. Okulary na nosie, papucie i ciepłe pledy. W kieliszkach od szampana zaparzone ziółka. Wspominamy, sprzeczamy się, kto z nas lepiej pamięta. Wtedy raz ty, raz ja – przez lupę – czytamy głośno zapisane przez ciebie zeszyty.”.
Małgorzata spełniła prośbę męża. I właśnie z tych pamiętników poznajemy dalsze losy bohaterów, które udowadniają, że „Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy” (Arthur Schopenhauer). Jedno na pewno udało się bohaterom „Rozsypanych wspomnień” – dotrzymanie przysięgi, że kochać się będą do samego końca. Bo nikt nie ma prawa „rzucać kamieniem” w matkę, która swoje ukochane dziecko oddaje obcej kobiecie. Nikt nie ma prawa twierdzić, że rozwód i ponowne małżeństwo z kimś drugim, zawsze oznaczać musi koniec miłości. Nikt nie ma prawa osądzać kobiety, która nie potrafi kochać drugiego dziecka, ponieważ odebrało jej córkę.
Nikt, a jeżeli – to tylko On.”

 

Format: T-Mobile – komputer i urządzenia przenośne

 

 

Do pobrania w:

LINK